Moje przygody z Playstation VR




Brałem udział w szaleńczych strzelaninach, eksplorowałem zakątki Tamriel jako Smocze Dziecię, poddawałem się brutalnej anihilacji demonów z kosmosu i stanąłem twarzą w twarz z rekinem...


Nie ukrywam, że chciałem położyć swoje tłuste łapska na Playstation VR od kiedy tylko pojawiły się o tym sprzęcie pierwsze wzmianki. Niestety najczęściej "móc" nie jest takie łatwe jak "chcieć", więc cierpliwie czekałem, aż sprzęt stanieje. Doczekałem się. Ale pytanie brzmi: Czy warto było? 



Gogle wirtualnej rzeczywistości udało mi się zgarnąć w zaskakująco przystępnej cenie. Zakupiłem je w pakiecie noszącym nazwę " Mega Pack", w którym znajdziesz wszystko co jest Ci potrzebne do rozpoczęcia swojej przygody z VR. Najważniejszymi elementami pakietu są oczywiście same okulary PSVR oraz Playstation Camera, która jest niezbędna do korzystania z gogli. 


Dodatkowo w Mega Packu dostałem kod, który umożliwił mi pobranie następujących gier : VR Worlds, ASTRO BOT: Rescue Mission, Doom VFR, Skyrim VR, WIPEOUT OMEGA COLLECTION.
Jeśli Ty także planujesz rozpoczęcie swojej przygody z okularami od Sony, to polecam Ci nabyć właśnie ten pakiet, ponieważ jest on najbardziej opłacalny. Osobiście zgarnąłem go za cenę ok 890zł.

Do całego zestawu polecam jeszcze dokupić kontrolery PS MOVE. Podkręcają one zabawę z rzeczywistością wirtualną do jeszcze wyższego stopnia.

Nie będę rozwodził się tutaj nad montażem całego sprzętu oraz naturą wszystkich kabelków i dodatków otrzymanych w zestawie, gdyż poradnik do tego wypuściło samo Sony. Znajdziesz go na jutubach.  Zajmę się natomiast moimi własnymi odczuciami z użytkowania. Ale zanim to nastąpi...

Dla kogo jest Playstation VR?

Niestety okazuje się, że nie dla każdego. Podczas użytkowania sprzętu mogą nastąpić bóle oraz zawroty głowy, a nawet wymioty. Jest to spowodowane tym, że złudzenie wirtualnej rzeczywistości mocno atakuje w nasz błędnik. Wizualne złudzenie ruchu, które nijak ma się do reszty naszego ciała sprawia, że nasz mózg dostaje lekki WTF. Jak temu zaradzić? Większość gier ma dostępne dwa tryby poruszania się - skokowy (dla tych mniej wytrzymałych) oraz płynny (dla weteranów wojny w Afganistanie). 

Opcji wyświetlania obrazu i jego reakcji na ruch postaci w grze jest dużo, więc każdy powinien mieć możliwość dostosowania programów tak, aby czuł się w miarę komfortowo. Jak to w życiu bywa zawsze musi być jakieś 'ale'. Jeśli masz chorobę lokomocyjną, to prawdopodobieństwo doświadczenia problemów podczas korzystania z gogli wzrasta jak moja szansa na wylecenie ze studiów. Dlatego przed zakupem, wcale nie tak taniego sprzętu, polecam Ci dorwać VR chociaż na moment i samemu przetestować swoje odczucia z wirtualną rzeczywistością. 

Osobiście grałem 4 godziny pod rząd w Skyrim na płynnym poruszaniu się i dopiero po tym czasie zacząłem odczuwać dyskomfort, natomiast mojej dziewczynie wystarczyło 10 minut z Resident Evil: Biohazard, aby ślęczeć z głową nad muszlą klozetową i bynajmniej nie było to spowodowane pojawiającym się w grze gore.

Witaj w Matrixie

 Swoją przygodę ze sprzętem rozpocząłem od kalibracji:  2 metry wolnego miejsca, spójrz tu, spójrz tam bla bla bla. Po zakończonym procederze przystąpiłem do grania. Pierwszym tytułem, który przetestowałem był VR Worlds. Posiada on szereg minigierek pokazujących możliwości sprzętu. Wybrałem 'Spotkanie z rekinem' i już 5 minut później darłem się jak mała dziewczynka. Obraz bywa rozpikselowany, ale idzie się do tego przyzwyczaić. Natomiast wrażenie jakie wywołuje znalezienie się w centrum gry jest zajebiste! Miałem ochotę chwytać przepływające obok mnie ryby, podziwiałem dno morskie, a potem... Przepraszałem sąsiadów za krzyki o drugiej w nocy. Cholerny rekin...

Nie będę opisywał wszystkich gier z pakietu, ale jest jeszcze jedna, którą muszę wyróżnić.  The London Heist jest żywcem wyjęty z filmów o gangsterach. Do tego tytułu już naprawdę przydają się wspomniane przeze mnie wcześniej PS MOVE, które symulują nasze ręce w grze. Możliwość postrzelania z wirtualnego gnata albo zapalenia cygara sprawiła mi tyle frajdy, że czułem się (i wyglądalem) jakbym znowu miał 10 lat. 

To, co porwało mnie na długie godziny to oczywiście Skyrim VR. Jeśli śledzisz mojego bloga, wiesz zapewne, że jest to jedna z moich ulubionych gier. Możliwość znalezienia się w centrum jej wydarzeń była dla mnie jak nowe dildo dla Sexmasterki. Wybrałem drogę wojownika, który posługuje się tarczą oraz mieczem. Idealne dopasowanie defensywy i ofensywy oraz idealne wykorzystanie kontrolerów Playstation Move. Machanie mieczem daje masę satysfakcji, jednakże dopuszcza także okrutne oszustwo. W momencie kiedy gracz zaczyna szybko machać ręką w lewo i w prawo obrażenia od broni białej mogą być kosmiczne. Wystarczy jednak powstrzymać się od tej haniebnej taktyki i stosować w miarę realistyczne zamachy i pchnięcia, aby pozostawić wrogom chociaż cień szansy na wygraną.

CHOLERNIE jaram się tą grą. Uwielbiam ten świat, wręcz go kocham. Każdą lokację znam na pamięć, tak samo jak linie dialogowe, jednakże doświadczenie Skyrima w VR jest jedyną wersją, która rzeczywiście gwarantuje odświeżoną rozgrywkę. Nie dla remasterów-remasterów na pralki, lodówki i kalkulatory, tak dla odświeżającej formuły VR!

Doom VFR o wiele bardziej stawia na szybkość i zręczność. Póki co testowałem tą grę najkrócej, jednakże pierwsze wrażenie robi całkiem dobre. Przeskakiwanie z shotgunem pomiędzy stadami demonów, wtykanie im lufy prosto w twarz i pociąganie za spust daje tyle frajdy, że nie mogłem pozbyć się z twarzy soczystego banana.

Daj mi moje dłonie!

PS MOVE, PS MOVE, PS MOVE. Ile razy mam jeszcze wyróżnić ten sprzęt, żeby zaznaczyć jego znaczenie dla wirtualnej rzeczywistości Playstation? Bez tych cholernych pałeczek nie da się wykorzystać pełni potencjału okularów. Większość gier tworzonych typowo pod Playstation VR mocno faworyzuje ten sprzęt i posiada szereg opcji możliwych do wykorzystania tylko z kontrolerami ruchu. Strzelanie z gnatów i machanie mieczem nie byłoby tak dobre bez tych cudeniek. 

"Teraz ja!"

VR to doskonały imprezowy gadżet. Playstation udostępnia nawet darmowe minigry przygotowane dla kilku graczy. Oczywiście, aby brać udział w rozgrywce, każdy z grających (oprócz posiadacza gogli) musi mieć własnego pada. Ciekawy i bardzo dobry pomysł na zabawę z grupką znajomych. O ile nikt nie zarzyga wam mieszkania.

Opłaca się czy nie?

To zależy. Zależy głównie od Twoich osobistych odczuć ze sprzętem. Czytałem opinie ludzi, którzy już po 30 sekundach od założenia gogli czuli się jakby wylądowali w pralce z szybkim wirowaniem, która dodatkowo toczy się ze stromego zbocza. Podczas trzęsienia ziemi. 

Zależy też od tego, czy kręci Cię wirtualna rzeczywistość i czy masz ochotę na takie eksperymenty. Zważ na to, że gogle VR nie jest gadżetem, którego używa się bardzo często. Umówmy się, nie jest to formuła rozgrywki, przy której gracz spędzi tyle czasu ile przy tradycyjnej grze. Z powodów czysto wytrzymałościowych. Chyba, że ktoś ma stalowy błędnik.

Jednakże jeśli pragniesz nowej, odmiennej formuły rozgrywki i masz w sobie coś z dziecka, to Playstation VR jest urządzeniem, które dostarczy ci masę frajdy oraz w pewnym stopniu spełni twoje marzenia o "wejściu do gry". Bez wątpienia mój najlepszy zakup tego roku.



Komentarze

  1. Ja niestety nie miałem okazji nigdy posiadać VR, ale może w następnym modelu PlayStation 5 sobie je sprezentuję. Tym bardziej mi się to podoba, gdyż wiem, że jak zapisałem się w https://www.oleole.pl/cms/gk-playstation-5.bhtml to będę wiedział odpowiednio wcześniej o tym jak pojawi się ten model wraz z premierą.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z życia gracza #2

Z życia gracza #6

Z życia gracza #3