Z życia gracza #5
Witam Cię bardzo serdecznie! Jak pewnie wiesz, jakiś czas temu obchodziliśmy sławny Czarny Piątek. Mam nadzieję, że nie spotkała Cię żadna przykrość związana ze zderzeniem się z wściekłym tłumem goniącym bezmyślnie za przekreślonymi cenami i tak jak mi udało Ci się trochę skorzystać na tej całej morderczej bieganinie. Ja oczywiście swoje pieniądze postanowiłem wydać na wirtualną rozrywkę i jeśli śledzisz mnie na Facebooku zapewne kojarzysz tytuły, które udało mi się wyhaczyć. Jeśli jednak ominęła Cię ta niewątpliwa przyjemność przeżywania ze mną błogosławieństwa steamowej wyprzedaży zachęcam do polubienia mojego "fanpejdża", aby nie tracić już więcej...
Przejdźmy jednak do właściwej części " Z życia gracza". Co tam u mnie? W co obecnie gram? Kurcze mam wrażenie, że we wszystko...
Połów pereł
Tak nazwałbym finalną wersję mojego koszyka podczas jesiennej wyprzedaży Steam. Miałem mocno ograniczony budżet (ok. 150 zł), więc starałem się wyjść z całej transakcji jak najkorzystniej. Spędziłem naprawdę dużo czasu wyliczając ceny poszczególnych tytułów, wypisując sobie plusy i minusy każdej wersji pakietów gier, które chociaż trochę mnie interesowały. Myślę, że było to doskonałe ćwiczenie z Rachunkowości... Mam nadzieję, bo kolokwium w ten czwartek.
Na zdjęciu widzisz listę tytułów, na którą się zdecydowałem. Większość z nich to gry, o których wiele słyszałem, a w które nigdy nie udało mi się zagrać. Nadrabianie ich zajmie mi jakiś czas, więc jeśli chcesz usłyszeć moją opinię na ich temat musisz okazać cierpliwość.
Priorytetem na liście zakupów był jednak Hellblade: Senua's Sacrifice, na którego razem z dziewczyną czyhaliśmy od dłuższego czasu. Szczególnie ona zainteresowana była tym, jak twórcy podeszli do tego, aby oddać chorobę psychiczną głównej bohaterki. Dodatkowo do zagrania kusi genialna grafika oraz klimat mitologii Nordyckiej.
Sonic Generations Collection to z kolei gra, w którą chciałem zagrać od dobrych 5 lat, jednak nigdy mi się to nie udało. Co tu dużo mówić, do niebieskiego jeża mam ogromny sentyment. Jako dziecko pogrywałem w najróżniejsze gry z Soniciem w roli głównej oraz byłem ogromnym fanem serialu traktującym o tej sławnej maskotce Segi. Leciał on chyba jeszcze na Jetix'ie ( [*] ). Sonic Generations jest swojego rodzaju hołdem dla tej legendarnej zręcznościówki. Znajdziemy tu etapy oldschoolowe, jak i newschoolowe. Po prostu musiałem to kupić. Nie było lepszego sposobu na dokarmienie mojej nostalgii.
Psychonauts - Gra pamięta jeszcze czasy Playstation 2. Mówiąc szczerze coś tam kiedyś tam obiło mi się o uszy, nawet oglądałem jakąś część gameplayów i mniej więcej wiedziałem o czym owa gra traktuje, aczkolwiek, tak jak w przypadku Sonica, nigdy nie miałem przyjemności zagrać w ten tytuł. 96% pozytywnych recenzji na Steam zwiastuje świetną zabawę!
Jako dziecko uwielbiałem poznawać przygody Lary Croft, jednakże nie zagrałem w ani jedną produkcję z serii odświeżonych przygód o kultowej Pani Archeolog. Co tu dużo mówić, czas nadrabiać te haniebne straty! Z tego co się orientuję nowy Tomb Raider prezentuje odmienne podejście do rozgrywki w stosunku do swoich prekursorów, jednakże oceny użytkowników są bardzo pozytywne. Nie oszukujmy się, ta seria potrzebowała restartu.
Soma - Ta w wersji ważącej 20gb a nie 0,5mg (hehe). Horror, o którym nic nie słyszałem, a który zebrał bardzo pozytywne oceny względem innych straszaków. Kimże bym był gdybym nie spróbował. Uwielbiam zagrywać się w horrory, jednakże ostatnio wszystkie tego typu produkcje, z którymi miałem do czynienia są dla mnie po czasie po prostu nużące. Somę robili ci sami ludzie, którzy majstrowali przy Amnesii. Survival horror w klimatach Science-Fiction? Poproszę. Chcę zobaczyć jak to smakuje.
Gunpoint i Deadbolt. Natknąłem się na nie zupełnie przypadkiem szperając pomiędzy tysiącami tytułów. Obie z tych gier posiadają mroczny, pikselowy styl graficzny i obie są (podobno) dość trudnymi zręcznościówkami. Kto mnie zna ten wie, że jestem masochistą i gry zręcznościowe uwielbiam. Nie dziwota więc, że mój wybór padł na te dwie produkcje.
Swoją drogą w Deadbolta już trochę pograłem i jestem w grze totalnie zakochany...ale to w oddzielnym poście, jak już uda mi się z nią uporać. Jest na co czekać!
Oprócz tych gier zakupiłem dodatkowo Assassin's Creed: Odyssey na PS4. Gram w nią już jakieś 40 godzin i końca nie widać. Jest to twór bardzo dziwny. Posiada masę plusów i dużo niedoróbek. Paradoksalnie niektóre zalety produkcji mogą się dla różnych osób okazać jej wadami. Nie ma jednak wątpliwości, że nowy Assassin jest RPG przynajmniej dobrym. Wrażenia z przygód Alexiosa (lub Kassandry) pojawią się niedługo na moim blogu. Na pewno nie będzie to całościowa recenzja bo...40 godzin i nawet pół świata nie odkryte, fabuła ledwo ruszona ale maks level prawie nabity...Może trochę za bardzo wkręciłem się w bitwy morskie, explor i misje poboczne.
To by było na razie na tyle. Jak sam widzisz mam w co grać. Nawet do końca nie wiem jak za to wszystko się zabrać. Dodatkowo jakiś czas temu do Warframe wyszła aktualizacja wprowadzająca nowy otwarty świat...kimże bym był gdybym w końcu tego nie przetestował. Tyle gier, tak mało czasu, a jeszcze trzeba przeżyć na studiach...
Dziękuję za czytanie! Widzimy się wkrótce w kolejnych postach.
A jak ty spędziłeś Czarny Piątek? Na co poszły Twoje ciężko zarobione pieniądze?
See ya!



Komentarze
Prześlij komentarz