PIASKOWNICA DLA KOWBOJÓW - RED DEAD REDEMPTION 2
Jak zostałem rewolwerowcem Na ten dzień czekałem cholernie długi czas. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz podniosłem się z łóżka tak uradowany. Czułem, że nic nie może popsuć mi humoru. Dwudziesty szósty...Premiera Red Dead Redemption 2. Jadąc tramwajem na uczelnie wyglądałem z moim bananem na twarzy na tyle dziwnie, że ludzie zdawali się ukradkiem odsuwać jak najdalej od mojej osoby. Nie przeszkadzało mi to, ale zapewne wyglądało dość zabawnie. Uśmiech nie znikał nawet podczas wykładów na uczelni, ale czas zdawał dłużyć się aż za bardzo. Po zakończonych zajęciach nadzwyczaj szybkim tempem pomaszerowałem w kierunku najbliższej galerii handlowej. W głowie miałem tylko jedno zapętlone w nieskończoność zdanie, : "Błagam niech ta gra tam będzie". Była. Zgarnąłem produkt z półki z szybkością godną Billy'ego the Kid'a i udałem się do kolejki. Przede mną stało kilka osób. Tak się złożyło, że zdecydowana większość z nich udała się do sklepu w tej samej intencji co ja. Cóż...