Z życia gracza #2
Ten post miał zostać napisany i opublikowany wczoraj, jednakże zaskoczony przez marcową śnieżycę spędziłem pół dnia na uprzątaniu podjazdu oraz podwórka z kilkunastocentymetrowej warstwy białego puchu. Kiedy moja robota dobiegła końca, udałem się do domu w celu przygotowania obiadu, bo głód dawał się we znaki niemiłosiernie. Przyznam bez bicia, kucharzem dobrym nie jestem... Kuchnię odwiedzam raczej w celu czyszczenia lodówki niżeli przygotowywania strawy. Niestety nadszedł dzień, kiedy postanowiłem, że spróbuję swoich sił w sztuce kulinariów. I cholera, to był najgłupszy pomysł, na jaki mogłem wpaść. Nie dość, że przypaliłem kotlety i nie dosoliłem ziemniaków, to jeszcze oparzyłem sobie dłoń gorącym olejem, który prysnął z patelni po tym, jak "położyłem" na niej kawałek mięsa... Resztę dnia spędziłem klnąc na cały dom z ręką w misce z lodowatą wodą. Na szczęście jedzenie było zjadliwe i dzień później nie odczuwam żadnych skutków ubocznych spożycia mojej potrawy, więc myślę, ...