Krocząc w mroku
Od mojego celu dzieliło mnie zaledwie kilka metrów. Pochylony powoli przesuwałem się wzdłuż ściany, szukając ukrycia w ciemnościach. Starannie planowałem każdy krok. Stąpałem spokojnie, kontrolując każdy oddech. Wreszcie znalazłem się za Jego plecami. Chwyciłem za sztylet i płynnym ruchem ostrza zgasiłem płomień życia mojego nemezis. Ostatni raz spojrzałem mu w oczy. To był już koniec. Requiescat in pace... Bastardo. Finezja ponad wszystko Jestem tym typem gracza, który raczej stroni od wyrzutni rakiet, minigunów, wybuchów i przesadnego rozlewu krwi na ekranie monitora. Nie oznacza to, że nie potrafię bawić się dobrze grając w God of War, Grand Theft Auto, Saints Row czy Prototype, ale to właśnie skradanki skradły (hehe) moje serce. Ciche podejście do rozgrywki jest zdecydowanie moim ulubionym. Dlaczego? Powodów jest wiele i pierwszym z nich wcale nie jest to, że ninja są fajni. To jest na drugim miejscu. Podstawowym atutem skradanek jest zapewniająca adrena...